W mojej głowie nagle zapaliła się czerwona lampka "Julka uciekamy".Kochany mózg ma racje znowu on,czyli rozmowa a ja nie chce, nie potrafię na razie porozmawiać z nim jak dorosły człowiek z dorosłym. Wpadłam na genialny pomysł ucieczki: zakupy.Justyna na pewno się zgodzi!
-Justyna, wstawaj leniu wstrętny idziemy na zakupy.-Krzyczałam do przyjaciółki.
-Za tego wstrętnego lenia powinnaś oberwać, ale zakupami nie pogardzę.
-No to zbieramy manatki i podbijamy sklepy.-Moja wypowiedź nabrała entuzjazmu.
-Gdzie się znowu wybieracie, dopiero co przyszliśmy a wy się już zmywacie.-Wtrącił się Łukasz.
-Łukaszku na zakupy idziemy, wiesz może uda mi się kupić coś ładnego na naszą kolację.-Justyna jak zwykle bajerowała mojego kuzyna.
-Tak, to ja się mogę zgodzić.
-No no gołąbeczki czas na rozłąkę.-Założyłam torbę na ramię i wolnym krokiem razem z Justyną ruszyłam w stronę naszego hotelu.Z daleka zauważyłam Roberta który bacznie mnie obserwował.Ja także chwilowo patrzyłam na niego.
-Widzę.- Błyskotliwie zauważyła Justyna.
-Yyy no przecież wiem że ślepa nie jesteś.-Wystawiłam jej język.
-Widzę jak patrzysz na niego.
-Jak niby, patrze na niego jak na każdego innego człowieka.-Nie było to zgodne z prawdą ale miałam nadzieje że uda mi się wcisnąć jej kit.
-Kotku taki kit to ja tobie a nie ty mi.-Weszłyśmy do hotelowego holu.
-No ale ja ci serio mówię.-Przeszłyśmy przez korytarz i byłyśmy u drzwi naszego apartamentu.
-Dziewczyno ja cie nie rozumiem.-Przerwała i otworzyła drzwi do naszego za kwaterowania, aby dalej kontynuować swój monolog.-Kochasz go on kocha ciebie ale nie możecie być razem, nic nie mów.
-Nie mówię,słucham cię.-Czasem wypowiedzi przyjaciółki były dla mnie bardzo ważnymi wskazówkami.
-To dobrze. Porozmawiaj z nim w końcu ma prawo też zadecydować, dobra może od początku coś tu nie grało może faktycznie się trochę pospieszyliście no ale to nie powód aby przekreślać to wszystko definitywnie.Powinnaś z nim pogadać -Zakończyła swoją wypowiedź.
-Ty to potrafisz człowiekowi nagadać, teraz to sama nie wiem co mam z tym fantem uczynić.Z jednej strony dać sobie szanse a jeśli on już nic do mnie nie czuję, tylko się wygłupię z taką propozycją.
-Ryzyk- fizyk.- Krzyknęła odstawiając swoją torbę do pokoju.
Ja także odłożyłam swoją i poszłam wziąć prysznic i się przebrać.Nie wiem co się ze mną dzieje jestem pełna obaw, jakby rozdwojona na dwie połówki jedna-mówi żebym dała nam szanse, może się uda. Druga zaś podpowiada że mogę go skrzywdzić.Wyszłam z łazienki świeża i przebrana poszłam do kuchni, aby napić się soku.Siedziała już tam Justyna.
-I jak przemyślałaś już to ? -Zapytała.A ja wypiłam jednym tchem zawartość naczynia które przede mną postawiła.
-Nie do końca.-Stwierdziłam obracając w dłoniach pustą już szklankę.
-No Jula, Jak nie za ryzykujesz to się nie dowiesz, może za kilka lat dzięki temu okażę się że jesteście szczęśliwą rodziną a ja matką chrzestną małej Mai.
-Skąd wiesz, że będzie to dziewczynka.-Wystawiłam jej język, no cóż raz się żyje porozmawiam z nim.
-Czyli się namyśliłaś ?
-Tak, ale my już chodźmy bo przecież masz wieczorem kolację ze swoim "gnomeo".
-A co zazdrościsz?
-Chciała być.-Dałam jej kuksańca i wyszłyśmy z mieszkania.
*
Przez kilka godzin chodziłyśmy po sklepach i mierzyłyśmy, mierzyłyśmy i jeszcze raz mierzyłyśmy.No ale mamy genialne zdobycze. Ja zakupiłam śliczną sukienką z czarną górą i dołem w ciemne kwiatki zapinaną na zamek, do tego czarne wyyyyysookie szpilki i śliczna czarna kopertówka. Swoją drogą w tych szpilkach nie będę już takim krasnalem przy tych wielkoludach.Justyna weszła w posiadanie Sukienki w kolorze butelkowej zieleni z koronkowymi plecami oraz dosyć wysokich pastelowo ciał owych szpilek.Po czterech wyczerpujących godzinach spędzonych na zakupach i postojach w restauracji na lody.Zmęczone weszłyśmy do naszego obecnego miejsca pobytu. Od razu udałyśmy się do kuchni.Jako że zawsze ja byłam tą lekko myślną, założyłam buty na obcasie.Pierwsze co zrobiłam po zamknięciu drzwi było zdjęcie butów.W kuchni siedzieli nasi przyjaciele.
-Co was tak długo nie było my tu od zmysłów odchodzimy- zaczął o dziwo Kuba.
-Kubusiu przecież mówiłyśmy, że na małe zakupy idziemy, po czym wskazałam na nasze zdobycze.
-Tak rzeczy wiście małe zakupy trwające ponad cztery godziny.-powiedział z ironią nikt inny jak mój kuzyn.-No ale jak już macie to pokazujecie co kupiłyście.
Położyłyśmy nasze zakupy na stole.Pierwsze pod ogień poszły moje szpilki.
-Matko z Ojcem, przecież pozabijasz się w tym, Julka.-Po raz pierwszy dzisiaj odezwał się Robert.
-Spokojna twoja rozczochrana, nie pozabijam a przynajmniej nie będę wyglądać jak karzełek przy was.-Uśmiechnęłam się.-Miło że się o mnie troszczysz.
Później oglądaliśmy sukienki i buty Justyny po czym poszłam zanieść zakup do swojego pokoju.Niestety przed drzwiami spotkałam Roberta.
-Julka możemy porozmawiać, to bardzo ważne.
-Oczywiście że możemy.-Udawany entuzjazm w głosie.-Ale wieczorem jak Justyna i jej Gnomeo pójdą na randkę a Kuba podbijać hiszpańskie parkiety, Na razie idę do Justyny wiesz makijaż i te sprawy. Potem pogadamy.-puściłam mu oczko.
-Dobrze.-Zgodził się z nitką zamyślenia w głosie.
Weszłam do pokoju przyjaciółki i powiedziałam wszystko, Pomogłam zrobić makijaż i wyprostowałam włosy, tak że była już gotowa do wyjścia na czas bo do pokoju zapukał Łukasz po czym razem wyszli.
Udałam się do swojego pokoju .Państwo Gnomeuszowie poszli a raczej pojechali, władca parkietu właśnie wyszedł a to oznacza tylko jedno.
________________________________________________________________________________
Kolejny post za mną. Przyznaje, że trudno mi jest cokolwiek napisać ale cóż jak zaczęłam to skończę. Może kolejny rozdział dodam w piątek?! No ale nic nie obiecuję ;)
Za wszystkie błędy przepraszam T.T
I proszę o komentarze ^.^
Trzymajcie się ciepło ;*
Prooooszę ! żeby był jutro post ! opowiadanie świetne i jest jednym z najlepszych jakie czytałam :D :*
OdpowiedzUsuńlubię Twoje opowiadanie :3 jest krótkie, ale lekkie w przyswajaniu c:
OdpowiedzUsuńnie ma w nim jakichś tragicznych błędów, a treść nie jest zagmatwana :3
czekam na kolejny rozdział, bo tu już widzę że J. i R. mają się ku sobie coraz bardziej :3
gratuluję rozdziału i życzę weny c:
tymczasem, chciałabym zaprosić na nowość jaka pojawiła się na blogu który współtworzę;
NORMALITY
dziękuję za uwagę :3
Krótko, zwięźle i na temat. Przypominaj się w moim powiadamiaczu na Kubie albo na Tytku :)
OdpowiedzUsuńTymczasem ósemka na Kubie :)
http://kuba-sam-meczu-nie-wygrasz.blogspot.com
Pozdrawiam ciepło :)