Teraz jest godzina 19.Za godzinę wychodzę z NIM na imprezę, moje emocje są totalnie zmieszane, przecież ja go KOCHAM.
Do mojego pokoju wparowała jak huragan Justyna.
-No, ruchy, ruchy, wskakuj w kieckę.-powiedziała żwawo gestykulując rękoma.
-Już idę.
Poszłam do łazienki aby się odświeżyć i ubrać sukienkę.Czysta i przebrana weszłam do pokoju w którym siedziała przyjaciółka trzymając w ręku, kosmetyki do makijażu. Podkreśliła delikatnie moją urodę.Wykonanie makijażu zajęło jej pół godziny więc, został mi czas na założenie butów i wyjście z pokoju.
-Jestem, gotowa.-Zapukałam do pokoju Roberta.Byłam pełna obaw ale jednak trzeba zaryzykować.
-No to możemy iść.
Wieczór zapowiadał się wspaniale, Letnie wieczorne powietrze i ciepły wiatr tworzyły idealną harmonię.
Postanowiliśmy, że się przejdziemy do klubu nie daleko a wieczór przecież taki piękny. Mieliśmy wszystko zacząć od nowa taka jakby pierwsza nasza impreza, po drodze dużo gadaliśmy i śmialiśmy się przecudowny spacer, w towarzystwie Roberta w ogóle się nie denerwowałam.
Weszliśmy do klubu, ja poszłam usiąść, a lewy poszedł po drinki.
Z wielkim bananem na twarzy podał mi jednego a drugiego zostawił sobie.
-co się tak cieszysz jak by ci ktoś w gacie narobił ?
-Co? Julka skąd ty takie stwierdzenia znasz?
-Ej, nie zmieniaj tematu dosypałeś mi tu czegoś, tak ? Przyznaj się po dobroci!
-Nie, no Jul za kogo ty mnie masz ?!
-No nie wiem nie wiem. po tobie się wszystkiego można spodziewać.
-Ej, aż taki zły nie jestem!
-Kto tu trafił do więzienia w wieku 10 lat to ja nie che mówić.
-Aaa się czepiasz-Machną ręką-Chodź idziemy tańczyć.
Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy wirować w takt muzyki. Przetańczyliśmy ze sobą chyba z 10 kawałków, boże ile on ma siły! No ale cóż się dziwić? Sportowiec w końcu. Byłam już zmęczona i poprosiłam mojego tancerza o mały odpoczynek, zgodził się, ba nawet poszedł po drinki, kolejne.
Wypiłam jednego drinka potem drugiego i następne... Zaczęłam tracić nad sobą kontrole.
Do tańca poprosił mnie jakiś Hiszpan bez chwili za wahania się zgodziłam. Nie stety widać po nim było iż także ma swoje we krwi. Zatańczyliśmy jeden kawałek, jego uścisk stawał się coraz mocniejszy więc chciałam się wyrwać on niestety złapał mnie mocnej za nadgarstki i pociągną mnie w bliżej mi nieokreśloną stronę.
Zaczęłam krzyczeć:
-Puść mnie, puszczaj słyszysz, Pomocy!!!-Na nic zdały się moje krzyki, grała głośna muzyka.Przed moimi oczami stanęły mi wszystkie ważne momenty w moim życiu, Strach ogarną mnie do reszty.Wyrywałam się jak najmocniej mogłam ale cóż mogłam zrobić z moim zaledwie 170 przy jego prawie 2 metrach?Doszliśmy do jakiegoś ciemnego miejsca, nie było nikogo domyśliłam się jakie miał zamiary napastnik.Chciałam tylko ucieczki.
Nagle zaświeciło się światło a przede mną staną nikt inny jak Robert, stał przy stole zapalając świece.
-Debilu skończony, kurwa chcesz żebym na zawał zeszła, jak ci nawet taki pomysł przyszedł do tej głupiej głowy.
W tym czasie on zagasił światło i zostaliśmy w blasku świec.
-Słuchasz mnie w ogóle, co ty robisz żądam wyjaśnień.Robert podszedł do mnie i przyłożył palec do moich ust po czym odezwał się:
-Cii, nic nie mów, proszę usiądź.-wskazał na miejsce na przeciwko swojego krzesła.Usiadłam przed nim i czekałam na rozwinięcie całej akcji.
On wstał wziął butelkę wina i nalał nam.W ciszy wypiliśmy czerwoną ciecz.Robert zaczął swoją dalszą wypowiedź.
-Wiesz, wiele razy chciałem się zdobyć na ten gest ale zawsze tchórzyłem, dopiero wczoraj uświadomiłem sobie jakie nasze życie jest krótkie i kruche, jak wszystko może się popsuć pod wpływem jednej chwili, wiem że źle wystartowaliśmy i że źle się stało, ale uważam że powinniśmy spróbować jeszcze raz, ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.- Podszedł do mnie i złapał za dłoń.- Julia ja cię kocham, i to tak cholernie mocno, nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził.
Ja tylko uśmiechnęłam się promiennie i pogłaskałam jego policzek, czułam dokładnie to samo, więc co stoi nam na przeszkodzie aby spróbować.
-Robert ja też cię kocham-Zdołałam wykrztusić to z siebie.
On złapał mnie w tali po czym uniósł wysoko i zaczął kręcić się do o koła własne osi.
___________________________________________________________________________
Dziękuję za wszystkie komentarze, i bardzo przepraszam że nic nie dodawałam, niestety :c
Nwm czemu ale ostatnimi czasy nie za bardzo lubię Roberta nie wiem czemu ale moje nastawienie do jego osoby jest negatywne i trudno mi jakoś coś napisać :C Ale przecież jest wolne więc się postaram.
Za wszystkie błędy przepraszam.
Wieczór zapowiadał się wspaniale, Letnie wieczorne powietrze i ciepły wiatr tworzyły idealną harmonię.
Postanowiliśmy, że się przejdziemy do klubu nie daleko a wieczór przecież taki piękny. Mieliśmy wszystko zacząć od nowa taka jakby pierwsza nasza impreza, po drodze dużo gadaliśmy i śmialiśmy się przecudowny spacer, w towarzystwie Roberta w ogóle się nie denerwowałam.
Weszliśmy do klubu, ja poszłam usiąść, a lewy poszedł po drinki.
Z wielkim bananem na twarzy podał mi jednego a drugiego zostawił sobie.
-co się tak cieszysz jak by ci ktoś w gacie narobił ?
-Co? Julka skąd ty takie stwierdzenia znasz?
-Ej, nie zmieniaj tematu dosypałeś mi tu czegoś, tak ? Przyznaj się po dobroci!
-Nie, no Jul za kogo ty mnie masz ?!
-No nie wiem nie wiem. po tobie się wszystkiego można spodziewać.
-Ej, aż taki zły nie jestem!
-Kto tu trafił do więzienia w wieku 10 lat to ja nie che mówić.
-Aaa się czepiasz-Machną ręką-Chodź idziemy tańczyć.
Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy wirować w takt muzyki. Przetańczyliśmy ze sobą chyba z 10 kawałków, boże ile on ma siły! No ale cóż się dziwić? Sportowiec w końcu. Byłam już zmęczona i poprosiłam mojego tancerza o mały odpoczynek, zgodził się, ba nawet poszedł po drinki, kolejne.
Wypiłam jednego drinka potem drugiego i następne... Zaczęłam tracić nad sobą kontrole.
Do tańca poprosił mnie jakiś Hiszpan bez chwili za wahania się zgodziłam. Nie stety widać po nim było iż także ma swoje we krwi. Zatańczyliśmy jeden kawałek, jego uścisk stawał się coraz mocniejszy więc chciałam się wyrwać on niestety złapał mnie mocnej za nadgarstki i pociągną mnie w bliżej mi nieokreśloną stronę.
Zaczęłam krzyczeć:
-Puść mnie, puszczaj słyszysz, Pomocy!!!-Na nic zdały się moje krzyki, grała głośna muzyka.Przed moimi oczami stanęły mi wszystkie ważne momenty w moim życiu, Strach ogarną mnie do reszty.Wyrywałam się jak najmocniej mogłam ale cóż mogłam zrobić z moim zaledwie 170 przy jego prawie 2 metrach?Doszliśmy do jakiegoś ciemnego miejsca, nie było nikogo domyśliłam się jakie miał zamiary napastnik.Chciałam tylko ucieczki.
Nagle zaświeciło się światło a przede mną staną nikt inny jak Robert, stał przy stole zapalając świece.
-Debilu skończony, kurwa chcesz żebym na zawał zeszła, jak ci nawet taki pomysł przyszedł do tej głupiej głowy.
W tym czasie on zagasił światło i zostaliśmy w blasku świec.
-Słuchasz mnie w ogóle, co ty robisz żądam wyjaśnień.Robert podszedł do mnie i przyłożył palec do moich ust po czym odezwał się:
-Cii, nic nie mów, proszę usiądź.-wskazał na miejsce na przeciwko swojego krzesła.Usiadłam przed nim i czekałam na rozwinięcie całej akcji.
On wstał wziął butelkę wina i nalał nam.W ciszy wypiliśmy czerwoną ciecz.Robert zaczął swoją dalszą wypowiedź.
-Wiesz, wiele razy chciałem się zdobyć na ten gest ale zawsze tchórzyłem, dopiero wczoraj uświadomiłem sobie jakie nasze życie jest krótkie i kruche, jak wszystko może się popsuć pod wpływem jednej chwili, wiem że źle wystartowaliśmy i że źle się stało, ale uważam że powinniśmy spróbować jeszcze raz, ponieważ nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.- Podszedł do mnie i złapał za dłoń.- Julia ja cię kocham, i to tak cholernie mocno, nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził.
Ja tylko uśmiechnęłam się promiennie i pogłaskałam jego policzek, czułam dokładnie to samo, więc co stoi nam na przeszkodzie aby spróbować.
-Robert ja też cię kocham-Zdołałam wykrztusić to z siebie.
On złapał mnie w tali po czym uniósł wysoko i zaczął kręcić się do o koła własne osi.
___________________________________________________________________________
Dziękuję za wszystkie komentarze, i bardzo przepraszam że nic nie dodawałam, niestety :c
Nwm czemu ale ostatnimi czasy nie za bardzo lubię Roberta nie wiem czemu ale moje nastawienie do jego osoby jest negatywne i trudno mi jakoś coś napisać :C Ale przecież jest wolne więc się postaram.
Za wszystkie błędy przepraszam.