piątek, 30 listopada 2012

Czego nie robi się dla miłości ?

Ludzie, którzy patrzą na to z góry pewnie pomyśleli by "idiotka","Jakaś nie normalna jest".Może i mają rację ? Po nie kąt tak.Bo która normalna dziewczyna strzela "focha" na "Boskiego pana Lewandowskiego" ? Tak to Ja ! Brawo dla mnie! Ale nikt nie pomyśli co ja czuję, a może to jest tak że ja to robię z miłości? Kiedy opowiadał mi o tym jak potraktowała go jego była, boję się że go skrzywdzę, cholernie się boję. Postanowiłam, że ograniczę nasze kontakty.Nie przeżyje tego jak kiedyś go skrzywdzę... A teraz, nie znamy się jeszcze długo a ból nie będzie tak odczuwalny Robert znajdzie sobie nową i będzie z nią szczęśliwy.Ja też może się z kimś zwiążę chociaż, nie sądzę.
Moje jakże ważne rozmyślenia przerwała Justyna. No tak jak zwykle boli ją głowa.
-Cześć Jula, śpisz? 
-Hej, nie już nie śpię niestety.-Popatrzyłam wrogo na przyjaciół kę. 
-Ojj śpiochu cały dzień byś spała. 
-Najchętniej.Tabletki masz w pierwszej szufladzie. -Wskazałam na szafkę obok. 
-Ale skąd wiesz że ja po to?
-Po imprezie? Ty zawsze po to. 
-Oj no tak.-posłała mi uśmiech przyjaciół ka. 
-A reszta wstała już? 
-Ojj już dawno, Jest 12 przecież.Dawno pływają w basenie. 
-I podrywają Hiszpanki.-Do kończyłam.Przyjaciół ka popatrzyła na mnie z miną "Ja im na to nie pozwolę" 
-Chodź kawę ci zrobię.-Za proponowała Justyna.
-Z chęcią tylko daj mi 20 min. Odświeżę się i ubiorę i jestem u ciebie. 
-Dobrze. 
Zabrałam z szafy świeże ciuchy i powędrowałam do łazienki.Wzięłam szybki letni prysznic, ubrałam się a rzęsy przeciągnęłam wodoodporną mascarą. Wyszłam z łazienki ciesząc się tym iż na razie nie jestem narażona na spotkanie z panem R.
Weszłam do pomieszczenia, w którym znajdowała się obecnie moja przyjaciół ka, Justyna podała mi mocną parzoną kawę i zaczęłyśmy rozmowę.
-Długo wczoraj zabalowaliście ?-Zapytałam.Tak tak wiem ciekawość pierwszy stopień do piekła.
-Coś po 2 było jak wracaliśmy do domu.-Od powiedziała pijąc kolejnego łyka. 
-A to spoko.Mogę mieć do ciebie pytanie? 
-No jasne pytaj o co chcesz.
-Wiesz jak nie chcesz o nie odpowiadaj.
-Pytaj w końcu no bo nic nie powiem.-Denerwowała się Justa. 
-No okeeej, okeeej. Czy Ty znaczy Czy wy. Ojeju no Czy ty jesteś z Łukaszem.
-Że jesteśmy razem to chyba za duże określenie, ale  Łukasz się stara aby coś z tego było a on też nie jest mi obojętny.-jednym tchem od powiedziała. 
-No to się baaardzo, bardzo cieszę, mam nadzieję że wam się uda. 
-A Wy ?
-Jacy my?-Udałam że nie wiem o co chodzi. 
-No wy, Ty i Robert.-Dążyła dalej.
-Nie ma nas.-Oświadczyłam twardo. 
-Ale co się stało? Przecież wydawało się że coś z tego będzie. Co on ci Zrobił? Dlaczego?-Justyna zalewała mnie morzem, ba oceanem pytań. 
-Bo ja go ...Kocham ...-Powiedziałam ledwie słyszalnie. 
-No to właśnie dlatego powinniście być ze sobą. Ludzie jak się kochają to są ze sobą a nie zrywają, jak się kogoś nie kocha to się zrywa, kumasz?
-Kumać to może żaba.- Cięta riposta- Ale weź zrozum że ja go tak kocham że boję się go zranić!
-Nie rozumiem cię. Przecież on teraz cierpi on cie kocha rozumiesz!
-Tak po nie całym miesiącu znajomości on mnie kocha.
-Przypomnę ci że ty go znasz tyle samo! 
-No ale ja to ja ! 
-No dobra,ale kompletnie cię nie rozumiem i mam nadzieje że zmienisz zdanie. A my może pójdziemy na plaże, Wrócić z Barcelony nie opalone, o nie !-Na szczęście zmieniła temat. 
-No to idziemy! powiedziałam wesoło.
____________________________________________________________________________
Siema, więc kontynuuje tu bloga: znalescsie.blogspot.com.
Jeśli znajdą się tu jakieś błędy(wiem, że tak) to straaasznie przepraszam.

2 komentarze:

  1. Kocha go, ale boi się zranić. Ot babska logika :D
    Fajny rozdział czekam na następny.
    Tymczasem pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.liefde-wera-tytonn.blogspot.com
    Nowość u mnie na Uzależnionej od Tytonia :)
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń